Historia mojej choroby
Jest początek czerwca 2018
Mam 31 lat. W planach powiększenie rodziny. Robię sobie rozszerzony pakiet badań. Wszystkie wyniki mam „książkowe”.
Koniec sierpnia 2018
Wyczuwam maleńki guzek w piersi blisko mostka. Pokazuję go lekarce – chwilę się zastanawia, zleca USG i biopsję.
Koniec września 2018
Los dostarcza mi dwie wiadomości:
- jestem w 5 tygodniu ciąży (ogromne szczęście, nieopisana radość),
- dwa dni później mam wynik biopsji – jeden z bardziej złośliwych nowotworów piersi!
Szok, cisza, żal, złość, milion pytań na które nie ma odpowiedzi. Po co? Dlaczego? Co dalej?
Lekarze do których trafiam nie prowadzą jeszcze takiego przypadku raka z ciążą. Sugestiom, że najlepiej byłoby ciążę usunąć – odpowiadam stanowczym NIE!!! bez względu na wszystkie skutki i konsekwencje. Udaje mi się jednak znaleźć lekarzy, którzy powiedzieli „ciążę będziemy prowadzić a nowotwór leczyć”. Z uwagi na to, że guz bardzo szybko rośnie podejmują decyzję o jak najszybszej operacji.
Całkowita narkoza w początkowych tygodniach ciąży – stres nie do opisania. Strach, który trudno ogarnąć. Po przebudzeniu po operacji z płaczem proszę o wykonanie badania USG. Myślę tylko czy bije moje maleńkie serduszko. Słysząc jego rytm nie potrzebuję już żadnych środków przeciwbólowych. Trudno mi uwierzyć też słowom, że w czasie operacji wycięto tylko guz z dużym marginesem i najbliższe węzły, a pierś ocalała. Z wdrożeniem chemioterapii lekarze czekają aż minie 12 tydzień ciąży.
Grudzień 2018
Rozpoczynam chemioterapię. Na początek mam dostać 4 dawki Epirubicyny czyli tzw. „czerwonej chemii” co trzy tygodnie, a później co tydzień 12 razy Taxol tzw. „biała chemia”. Zaraz po świętach Bożego Narodzenia po drugiej chemii na skórze pojawiają się niewielkie szorstkie czerwone plamy na rękach. Z upływem czasu są one coraz większe. Pojawiają się też na brzuchu i udach. Zaczynają bardzo swędzieć.
Lekarz mówi, że są to zmiany alergiczno-grzybicze po spadku odporności po „chemii”. Smaruję je maściami natłuszczającymi, myję w eko środkach. Efekty są mizerne. Przeraża mnie myśl, że jeśli po każdej chemii tych swędzących i brzydkich plam będzie przybywać to chyba zedrę z siebie skórę.
Zaczynam szukać odpowiedniego leku, który wzmocniłby moją odporność. Trwa sezon zwiększonej zachorowalności na grypę, a mnie czekają kolejne wlewy. W moim stanie każda infekcja może być bardzo niebezpieczna.
Przypadkowo dowiaduję się od mojej znajomej farmaceutki, że w czasie całego procesu leczenia onkologicznego zażywała ona BioMarine®1140. Powiedziała, że nie tylko dobrze znosiła chemię i radioterapię ale też w ogóle się nie przeziębiała. Zaczynam szukać jak najwięcej informacji o BioMarine.
W MARINEX-ie czyli bezpośrednio u źródła uzyskuję pełne i wyczerpujące informacje, które przekonują mnie, że będąc w ciąży i będąc poddawana chemioterapii mogę stosować BioMarine®Medical.
Styczeń 2019
Mam już pierwsze opakowania BioMarine®Medical. Zaczynam ściśle przestrzegać zaleconego dawkowania. O dziwo, po kilku dniach stosowania BioMarine®Medical moje plamy na skórze coraz mniej swędzą. Zbliża się trzecia chemia. Boję się jakie ona przyniesie skutki uboczne. Po chemii, ku memu zaskoczeniu wręcz zdziwieniu, nie tylko nie pojawiają się nowe plamy ale te wcześniejsze większe bledną a małe całkowicie znikają. Bardzo dokuczliwy świąd ustępuje.
Prowadząca mnie pani doktor „chemiczka” i mój ginekolog nie kryją zdziwienia, że te zmiany skórne znikają. BioMarine®Medical zażywam systematycznie. Przed każdą chemią mam robione badanie krwi i KTG dziecka. To właśnie w zależności od wyników (parametrów) krwi ustalane jest dawkowanie BioMarine®Medical. Kiedy wyniki są słabe to zwiększana jest dawka BioMarine®Medical, żeby do następnej chemii mój organizm miał czas na regenerację.
Kwiecień 2019
Mijają prawie 4 miesiące od kiedy stosuję BioMarineMedical. Po zmianach skórnych nie ma śladu! Przez cały jesienno-zimowy i wiosenny okres 0, zero, jakiegokolwiek przeziębienia. Zbliża się 8 miesiąc ciąży.
Zbiera się konsylium lekarskie. Zapadają ustalenia:
- 7-tygodniowa przerwa w chemioterapii (5 tygodni przed i 2 tygodnie po porodzie),
- rozwiązanie ciąży poprzez cesarskie cięcie w 36 tygodniu tj. na początku maja.
Biorę duże dawki BioMarine®Medical. Staram się myśleć pozytywnie. Mówię sobie że wszystko będzie z nami dobrze.
Bieżące wyniki badań krwi dobre.
6 maja 2019
Jestem już w szpitalu. Czekam na cesarskie cięcie. Jedna myśl, jedno pytanie mam w głowie. Jaka będzie moja córeczka? Czy będzie zdrowa?
Czuję się jakby winna. Mam ogromne wyrzuty sumienia, żal, że za nim się urodzi to musiała ze mną przejść przez narkozę i kilka cykli chemioterapii. Jak odbił się na niej mój stres? Ordynator oddziału położniczego informuje personel, że urodzi się dziecko z „taką historią”. Takiego przypadku jeszcze na tym oddziale nie mieli. Na świat przychodzi moja córeczka. Widzę ją tylko przez sekundę. Zabierają ją na badania. Moje zdenerwowanie, niepokój sięgają zenitu. Słysząc słowa „jest zdrowa”, „dostała 10 punktów” nie potrafię nawet dziś, kiedy to piszę, wyrazić tego co czułam.
Cud! Boże dzięki Ci.
Koniec maja, czerwiec 2019
Po powrocie ze szpitala od razu zażywam zwiększone dawki BM. Dwa tygodnie po porodzie rozpoczynam kolejne serie chemii. Jednocześnie włączona zostaje też hormonoterapia. Mój organizm „wariuje”. Jest bardzo osłabiony. Z jednej strony przyjmuję leki na zatrzymanie laktacji a z drugiej podawaną mam hormonoterapię i chemioterapię. Wyniki krwi są słabe.
Po konsultacji wyników, przyjmuję „końską” dawkę BioMarine®Medical, adekwatną do skutków ubocznych leczenia. Kilkudniowa kuracja przynosi efekty. Ku wielkiemu zdziwieniu lekarzy wyniki się poprawiają i nie trzeba przerywać chemii i hormonoterapii.
Mijają kolejne miesiące
Przyjmuję zwiększone dawki BM bo moja waga (przez to, że miałam podawane sterydy) jest prawie taka sama jak w ciąży. Zbyt małe odstępy między chemiami, wdrożoną hormonoterapią powodują negatywne skutki. Drętwieją mi najpierw palce u stóp i rąk a później pojawia się niedowład całej stopy. Moja skóra robi się szaro-żółta.
Sierpień, wrzesień 2019
Rozpoczynam cykl 24 naświetleń czyli radioterapię. Dostaję wlew „na kości” po którym czuję się bardzo źle. W całym procesie leczenia rykoszetem obrywa moje serce. Nie mam absolutnie siły. Wejście na 1 piętro to dla mnie jak wejście na K2.
„Z pomocą” przychodzi mi NucleVitalQ10 complex. Zaczynam go brać jednocześnie z BioMarine®Medical. Po kilkunastu dniach stosowania znacznie poprawia się wygląd skóry. Z szaro-żółtej zaczyna się robić normalna. Stopniowo ustępuje niedowład stopy. Palce u ręki przestają drętwieć. Serce nadal bardzo osłabione. Interwencja kardiologa, zastosowane leki przynoszą minimalną poprawę. Kolejne zmartwienie – stan przedcukrzycowy jako uboczny skutek farmakoterapii onkologicznej. Diabetolog zleca mi lek Glucophage 850 mg. Wprowadzam restrykcyjną dietę, odpowiedni zestaw ćwiczeń, aerobik wodny i jak najwięcej ruchu.
Mijają kolejne miesiące
Cały czas wspomagam swój organizm BioMarine®Medical i NucleVital®Q10complex. Przez cały okres mojej choroby miałam jedno przeziębienie i to o bardzo łagodnym przebiegu. W czasie chemioterapii nie miałam problemu z trawieniem, wypróżnianiem, nie miałam też nudności.
Reasumując
Każdy sukces ma „wielu ojców”. W moim przypadku oprócz lekarzy znaczny udział w obecnym moim dobrym stanie zdrowia ma MARINEX. Wiele razy zadawałam sobie pytanie – jak wyglądałoby moje dziś gdyby nie wspomaganie mojego organizmu, przez cały okres chemioterapii, radioterapii i hormonoterapii, BioMarineMedical i NucleVital®Q10complex?
Nie wiem jakich użyć słów by wyrazić moją ogromną wdzięczność za okazaną mi pomoc w czasie tak ciężkiej choroby, którą myśle, że pokonałam!
Z całego serca dziękuję.
Lucyna M z rodziną.
Ten ogromny sukces zdrowotny kobiety i jej dziecka to wynik działania ich organizmów, które otrzymały możliwość uruchomienia swojej szerokiej sieci procesów i funkcji tłuszczozależnych: immunologicznych, krwiotwórczych, przeciwzapalnych, neurologicznych, kardiologicznych, dermatologicznych, regeneracyjnych.
Było to możliwe dzięki prowadzeniu przez MARINEX od 1999r zaawansowanych badań naukowych:
- 45 wielokierunkowych badań naukowych u pacjentów z infekcjami i chorobami przewlekłymi (patrz opakowanie) w tym:
- 6 zaawansowanych badań immunologicznych u pacjentów – przeciwwirusowych i przeciwnowotworowych, w tym jedyne dwuetapowe (ludzkie linie komórkowe i pacjenci)
- 1 dwuośrodkowe badanie grypa
- 2 badania naukowe u pacjentów z nowotworami płuca i jelita grubego
- 1 badanie u kobiet z endometriozą
- 2 badania AZS u dorosłych i dzieci
- oraz
- 2 badania ludzkich linii komórek nowotworowych piersi i jelita grubego
- 2 badania ludzkich linii komórek mózgu oligodendrocytów i bariery krew-mózg.
Powyższe badania przeprowadzono w 21 ośrodkach naukowych i medycznych w Polsce i 2 w Danii i USA.
Efekty uzyskane przez pacjentów w ww. badaniach potwierdziło w życiu codziennym ponad 6000 pisemnych opinii i historii pacjentów, dietetyków, farmaceutów i lekarzy.
W wyniku uzyskanych efektów przez pacjentów w badaniach naukowych i opiniach pacjentów, wiemy, że procesy i funkcje tłuszczozależne uruchamiane przez organizm człowieka kompozycją wyższych tłuszczów budulcowych – BioMarine®Medical Immuno & Neuro Lipids – 4 rodzaje wielogatunkowych olejów rybich – żywność specjalnego przeznaczenia medycznego (żspm) to genetyczny i fizjologiczny fundament organizmu człowieka w skutecznej walce z infekcjami i chorobami przewlekłymi.
Opinie pacjentów onkologicznych »
Strona główna dla specjalistów żywienia w chorobach nowotworowych »
Strona główna dla specjalistów żywienia »
Kompendium wiedzy o tłuszczach »
Produkty firmy MARINEX znajdują się w ofertach:

